Historia Pawła ze Stargardu – jak FitCake przywrócił mu smak życia

Paweł ma 38 lat i mieszka w Stargardzie Szczecińskim. Przez większość dorosłego życia nie wiedział, że jego problemy z żołądkiem, ciągłe zmęczenie i bóle głowy mają jedną przyczynę — celiakię. Diagnozę usłyszał dopiero kilka lat temu. Z jednej strony poczuł ulgę, bo wreszcie wiedział, co mu dolega, ale z drugiej – ogromne rozczarowanie.

Wyrzucenie z diety glutenu oznaczało dla niego rewolucję. Nagle ulubione pieczywo, pizza czy ciasta z rodzinnych spotkań stały się zakazane. Przez pierwsze miesiące żył na niepewności – bał się, że przypadkowo zje coś „zanieczyszczonego” glutenem. Z czasem przyzwyczaił się do nowego sposobu jedzenia, ale w środku wciąż czuł tęsknotę za smakiem prawdziwego, domowego deseru.

– Ciasto u mamy pachniało jak dzieciństwo – wspominał. – A ja nagle nie mogłem nawet spróbować kawałka.

Wszystko zmieniło się, kiedy znajoma poleciła mu FitCake. Z początku był sceptyczny – myślał, że to kolejny „fit trend”, który ma niewiele wspólnego z prawdziwym smakiem. Ale po kilku dniach zdecydował się spróbować. Wybrał ciasto bez glutenu, bez laktozy, w wersji wysokobiałkowej.

Kiedy odebrał zamówienie, od razu poczuł zapach, który przypomniał mu dawne wypieki. Spróbował… i nie mógł uwierzyć. Smakowało jak normalne ciasto, może nawet lepiej. A przede wszystkim – po raz pierwszy od dawna nie bolał go brzuch, nie miał żadnych objawów.

Od tamtej pory FitCake stał się dla Pawła czymś więcej niż tylko cukiernią. To miejsce, które przywróciło mu radość z jedzenia. Mógł wreszcie świętować urodziny z tortem, zaprosić znajomych na deser, nie czując się „innym” czy ograniczonym przez chorobę.

Z czasem Paweł zaczął poznawać coraz więcej produktów – batony, serniki, praliny, wszystko bez glutenu, a jednak pełne smaku. Dziś mówi z uśmiechem, że FitCake „dał mu z powrotem deser po obiedzie”. Drobiazg, który kiedyś wydawał się oczywisty, teraz stał się symbolem normalności.

FitCake pokazał mu, że nawet z celiakią można jeść dobrze, smacznie i bez stresu. A dla Pawła to oznacza coś więcej niż tylko zdrowie – to codzienny dowód na to, że ograniczenia można przekuć w siłę.

Inne artykuły

pl_PL